Wyrastające jak grzyby po deszczu solaria przyciągają spragnionych słońca mieszkańców krajów o chłodniejszym klimacie. Duży popyt na usługi solariów przypada na okres zimowy. Opalenizna wpisana jest w kanon współczesnego pięknego wyglądu. Mające nadać skórze cieplejszy odcień i rozgrzać ciało, lampy solariów niejednokrotnie przyczyniają się do powstania zmian skórnych, do których zalicza się m. in. rak skóry.
Początkowo rak skóry wiązany był z oddziaływaniem na skórę szkodliwego promieniowania UVB, które wywoływało zmiany genetyczne na poziomie komórkowym. Rak miał rozwijać się z zaczerwienienia powstałego w wyniku działania tegoż promieniowania. Dlatego w solariach korzysta się z promieniowania UVA. Okazało się jednak, że rak skóry częściej jest wywoływany przez promieniowanie UVA niż UVB, ze względu na głębszą penetrację warstw skórnych oraz powstanie wolnych rodników. Do nowotworów skórnych zalicza się czerniak złośliwy, który jest uważany za jeden z najgroźniejszy. Lżejszą formę przybiera rak podstawnokomórkowy, który rzadko doprowadza do śmierci oraz praktycznie nie ma przerzutów. Dość niebezpieczny jest rak kolczystokomórkowy, który przynosi ofiary w ludziach i występują w tym typie przerzuty. Pomimo wad solariów posiadają one liczne zalety, stąd kolejki do salonów. Opalenizna nie tylko jest łatwa, szybka i niezależna od pogody. Nie tylko poprawia wygląd, ale i nastrój. Światło emitowane przez lampy wspomaga proces wytwarzania witaminy D3 przez organizm. By nie narażać się na ryzyko zachorowania na raka wystarczy zarówno ze słońca, ale i z solariów korzystać mądrze.
Brak komentarzy.